Odwilż na Rynku Pracy

Kryzys finansowy, który wstrząsnął światem w 2008 roku spowodował znaczne spustoszenie w amerykańskiej gospodarce. Bezpośrednią konsekwencją kryzysu była recesja a w jej następstwie masowy odpływ miejsc pracy.

Skalę tego procesu obrazuje poniższy wykres, na którym przedstawiona jest liczba podań o zasiłki w okresie 2004-2012. Na wykresie tym szarym kolorem zaznaczony jest okres w którym gospodarka oficjalnie była w stanie recesji.





Z powyższego wykresu łatwo zauważyć, że recesja zwiększyła liczbę podań o pracę z ok. 300tys. w danym tygodniu przed recesją do prawie 700tys. w najgorszym jej momencie. Z drugiej strony można zauważyć, że od roku 2009 skala tego problemu ulega powolnemu zmniejszeniu. Przez długi okres czasu spadek podań o zasiłki dla bezrobotnych nie przekładał się jednak na spadek bezrobocia, które przez kilka dobrych miesięcy oscylowało w granicach 9%. Tym ciekawszym wydają się być dane z ostatniego okresu, w trakcie którego nastąpił znaczny spadek bezrobocia, do poziomu nieco ponad 8% a liczba nowych podań o zasiłek spadła o połowę i w ostatnim tygodniu była na poziomie ok. 348tys.

Pytanie, które nurtuje wielu to na ile ten trend jest wynikiem przyspieszenia w gospodarce a na ile jest wywołany krótkotrwałym nieoczekiwanym szokiem. Biorąc pod uwagę dane z ostatniego kwartału, można mieć nadzieję, że gospodarka amerykańska najgorsze ma już za sobą. Wzrost gospodarczy, a przede wszystkim optymizm konsumentów i producentów, wydają się nabierać dużego rozpędu. Niektórzy jednak wskazują na fakt, że wskaźniki te wciąż są dość anemiczne. Może zatem istnieje jakiś inny katalizator, który mógł mieć wpływ na znaczącą poprawę wyników z rynku pracy.
Jest kilka przesłanek, które mogą to potwierdzać. Po pierwsze wzrost zatrudnienia mógł być spowodowany tymczasowym popytem na pracowników w okresie świątecznym. Każdy kto był w USA w tym okresie wie, że Stany zwykle ogarnia gorączka zakupów a wzrost sprzedaży zwykle łączy się ze wzrostem zatrudnienia. Pytanie na jak długo tymczasowi pracownicy utrzymają swoje miejsca pracy.

Inną, trochę mniej optymistyczną, przyczyną spadku w podaniach o zasiłki może być fakt, że wielu bezrobotnych przestało szukać pracy lub też znajdują się już poza okresem ochronnym i zasiłki im nie przysługują. Jest to całkiem prawdopodobna hipoteza tym bardziej, że w odróżnieniu od innych okresów kiedy gospodarka USA była w recesji ta ostatnia wyróżniała się swym bardzo długim trwaniem i wiele osób pozostawało bez pracy przez więcej niż kilkanaście miesięcy. Teoria ta ma też swoje potwierdzenie w innym wskaźniku, tzw. wskaźniku zatrudnienia, który bynajmniej się nie zwiększył, co sugeruje, że nowych miejsc pracy de facto nie przybywa zbyt wiele.

Moje osobiste odczucie jest gdzieś pomiędzy tymi dwoma scenariuszami. Według mnie, w USA następuje poprawa w gospodarce i ma ona realny wpływ na rynek pracy. Z drugiej strony, na sytuację w Stanach złożyło się kilka czynników, które na przykład nie wystąpiły w Europie i być może mają duży wpływ na obserwowane wyniki. Moim głównym kandydatem w tym zakresie jest pogoda. Mieszkając w Stanach przez kilka dobrych lat, przyzwyczaiłem się do tego, że grudzień, styczeń i luty to miesiące, które po prostu trzeba przeżyć. Ile to razy się zdarzało, że życie w Nowym Jorku zamierało ze względu na niespodziewane warunki pogodowe. Czy tego chcemy czy nie, pogoda ma niebagatelne znaczenie dla produkcji w wielu sektorach gospodarki.

Ten rok był zgoła odmienny od tych poprzednich. Tak naprawdę ciężko stwierdzić czy w Stanach była w tym roku zima a już na pewno czy była ona w kluczowych regionach dla gospodarki takich jak wschodnie wybrzeże czy też rejon Wielkich Jezior i Chicago. Zamiast zastoju w budownictwie mieliśmy spore ożywienie na tym rynku. Dla przykładu dzisiaj, mieliśmy dane finansowe z Home Depot, jednego z ważniejszych sprzedawców artykułów budowlanych, który wykazał duże zyski, w większości dlatego, że ludzie nie przestali kupować materiałów budowlanych. Myślę, że to niejedyny taki przykład potwierdzający moją hipotezę.

Nadzwyczajnie dobre warunki pogodowe powodują również, że dane wyglądają dużo lepiej w ujęciu sezonowym. Trzeba pamiętać, że dane gospodarcze często prezentowane są po uwzględnieniu tzw. różnic sezonowych, czyli na przykład dane za styczeń odnoszone są do danych uśrednionych z innych lat w tym samym miesiącu. Tylko czy takie uśrednienie ma sens jeśli ten styczeń zupełnie nie przypominał tego zeszłorocznego. Z drugiej strony, obserowaliśmy sytuację w Europie, która w tym roku była wyjątkowo targana niesprzyjającymi warunkami pogodowymi. Cóż, jak to się mówi, biednemu wiatr zawsze wieje w oczy.

Reasumując, wydaje się, że odwilż w gospodarce Stanów Zjednoczonych rzeczywiście nastąpiła i trzeba mieć nadzieję, że za kilka miesięcy znów nie skują nas silne mrozy, jak te, które obserwowaliśmy późnym latem i jesienią zeszłego roku.
Trwa ładowanie komentarzy...